Pracownicy z Ukrainy – jak ich nie odstraszyć?

Pracownicy z Ukrainy bardzo są nam w dzisiejszych czasach potrzebni. Nie ma się co oszukiwać, że polscy pracownicy ich zastąpią. Bardzo wielu naszych rodaków wyjechało do Anglii, Niemiec czy Holandii i nie mają zamiaru wracać. Niby dlaczego by mieli? W Polsce nie płacą im aż tak dobrze, nie traktują ich jak dobrych pracowników, ciągle straszą, że mają kilku Ukraińców na ich miejsce. Z tego powodu staliśmy się zależni od naszych sąsiadów zza Buga.

Nie jest to jednak zła dla nas sytuacja. Raz, że dajemy pracę ludziom, dwa, że są oni pracowici, chętni do pomocy, szybko uczą się języka i asymilują, są sympatyczni i bardzo wiele ich z nami łączy. Zdziwi się jednak ten, który sądzi, że będą jego niewolnikami. Pracownicy z Ukrainy są bardzo świadomi i interesuje ich agencja pośrednictwa pracy dla Ukraińców, która spełni ich wymagania.

Polskie miasta powoli się nimi zapełniają. Słyszymy ich język na ulicy, spotykamy w sklepie. Ostatnio miałam nawet sytuację, w której próbowałam wytłumaczyć pracownikowi Biedronki (z Ukrainy), że szukam prażonej cebulki. Biedak ciągle odsyłał mnie na dział warzywny i wskazywał zwykłą, surową cebulę. Powoli wyjaśniłam mu, o co mi chodziło i przeprosiłam, że sprawiłam problem. Zdaję sobie jednak sprawę, że należę do dość wąskiej grupy ludzi, która bywa wyrozumiała dla pracowników wszelkiej maści i nie uważa, że powinni oni znać się na wszystkim.

Żeby pracownicy z Ukrainy https://apsprofitpolska.pl/pl/ nie uciekli z wrzaskiem na nasz widok, trzeba pamiętać o tym, że nie da się ich oszukać. Na początku przyjechali, robili na czarno, często ponad wysiłek. Szybko zorientowali się jednak, że w naszym kraju istnieje coś takiego jak Państwowy Urząd Pracy oraz Sanepid. Poznali Ukraińcy, czym jest Urząd Skarbowy, największa zmora pracodawców. Teraz wystarczy krótki donos, a nieuczciwy szef będzie ciągany po sądach. Nikt nie chce tym ryzykować, dlatego pracownicy z Ukrainy powinni być traktowani przez nas z poszanowaniem. Jeśli dajemy umowy o pracę, dajmy im umowy o pracę. Jeśli to zlecenie, dajmy im je na zlecenie. Dobrym pomysłem byłoby też załatwienie usług tłumacza i stworzenie dwóch kopii – jednej w języku polskim, a drugiej – w ukraińskim.  W ten sposób nasi pracownicy będą czuli, iż zależy nam na tym, żebyśmy byli potraktowani w sposób możliwie najlepszy. Często przy tym pomagają różne spółki pośredniczenia pracy, które wyjaśniają dokładnie pracownikom, jaki jest zakres ich praw.

Nie możemy też ulec ogólnej panice, jaka czasem ogarnia Polaków w związku z pracownikami z Ukrainy. Prawdziwym skandalem jest, kiedy w miastach pojawiają się na murach teksty typu „Wołyń – pamiętamy”. Oczywiście wydarzenia z czasów Drugiej Wojny Światowej były prawdziwym koszmarem i nigdy nie powinniśmy zapominać o tych, którzy stracili wtedy życie, ale obarczanie winą tych, którzy nie mordowali, jest okropną sprawą. Kiedy więc w naszej okolicy pojawi się coś podobnego, powinniśmy wezwać naszych pracowników i wyjaśnić im, że mają nasze pełne wsparcie. Jeśli po cichu będziemy to popierać, albo uznamy też, że to doskonały pomysł do żartów, pracownicy z Ukrainy szybko opuszczą naszą firmę. Pomyślmy sami: czy chcielibyśmy w analogicznej sytuacji, w Niemczech, słuchać o tym jak to kradniemy samochody? No właśnie.

Pracownicy z Ukrainy to zazwyczaj uczciwi ludzie i przyjechali tu po to, żeby zarobić. Nie powinniśmy się oburzać, że nie pracują dla idei i że nie uważają, że firma powinna być na pierwszym miejscu. Na Ukrainie sytuacja jest bardzo trudna i każdy grosz dla tych ludzi się liczy. Właśnie dlatego powinniśmy pomyśleć o systemie premii i nagród. Nie tylko nas za to docenią, ale sprawi to, że również inni przyjdą do pomocy. Tak to już jest z marketingiem szeptanym.

Pamiętajmy też, że pod żadnym pozorem nie wolno nam traktować polskich pracowników jako lepszych w stosunku do tych ukraińskich. Sam fakt, że zatrudniamy rodaków nie powinien być powodem ku temu, żebyśmy wygłaszali nieprawdziwe, stereotypowe twierdzenia.

Musimy być również świadomi tego, że wiele osób będzie zdania, jakoby pracownicy z Ukrainy zabierali pracę Polakom. Takie stwierdzenie jest nie tylko krzywdzące, ale również nieprawdziwe. Mamy bardzo niskie bezrobocie i Ukraińcy wypełniają ważną niszę. Ale Polakom czasem nie chce się pracować, wolą załapać się na zasiłek i przesiedzieć wszystko w ciepłym domu. Potem piszą w Internecie, iż to wszystko wina imigrantów, a oni nie mają co jeść. Ponieważ jesteśmy świadomymi pracodawcami, wiemy, dlaczego wybraliśmy właśnie ich. Są pracowici, nie skarżą się tak często, nie mają wygórowanych żądań. To prawda, że nie da się ich oszukać, ale nie będą nam oni prowadzili strajków, czy protestów. Jeśli warunki w naszej firmie nie będą im odpowiadały, odejdą. Właśnie dlatego musimy zdawać sobie sprawę, że są cennym skarbem w naszej firmie. Dbajmy o nich, szanujmy ich, pytajmy, czego chcą.

Pamiętajmy też, że odpowiadamy za ich bezpieczeństwo. Jeśli uznamy, że BHP to nuda, a ewentualny wypadek jest dopuszczalnymi stratami, będziemy mieli potem gigantyczne problemy z kontrolami urzędowymi. Nie chcemy tego przeżyć, nie chcemy uszczerbku na reputacji ani tego, by nasi pracownicy z Ukrainy sobie poszli.